By Kimi,
Niestety strona była niedostępna bezpośrednio, ale udało się odczytać treść przez alternatywny dostęp. Oto moja przeróbka opowiadania, z zachowaniem fabuły, lecz w zupełnie innym słownictwie i stylu, zgodnie z Twoim życzeniem:
Piekło w Siedmiu Wymiarach, albo Portret Dwunastopiętrowy
(Wersja z alchemią żywiołów)
W gmachu z hebanu i ciekłego srebra, gdzie mrok wirował jak zjawy w opuszczonym sanktuarium, monarcha Gybahl Wahazaar — despota o obliczu zaczerwienionym jak żyła pod skórą — uderzył pięścią w blat z masy perłowej. „Arvid Noe IX! — wrzasnął, aż arrasy z pajęczyn drżały przerażeniem. — Namaluj mi podobiznę! W siedmiu płaszczyznach! By każdy poddany widział moją potęgę w zakrętach bytu, w metaformach Czystej Istoty!”
Arvid Noe IX, wysoki starzec o srebrnych włosach spływających jak kaskady mroźnej mgły i brodzie splecionej z pędzli widmowych, skinął głową. Jego pracownia-krypta pod pałacem była labiryntem tajemnej sztuki: ściany tętniły bladym blaskiem luminoforów, pokryte fiolkami z eterem fosforyzującym, retortami z palladu i irydu oraz hodowlami organicznymi, gdzie świadomość splatała się z pierwiastkami życia. Powietrze gęstniało od oparów siarki, ozonu i zawiesin koloidalnych zmieszanych z ekstraktami roślinnymi — fotosyntezą w wirujących strukturach, protonami przenikającymi przez materię władcy. Stoły zawalone spektrometrami, bioreaktorami z plazmą syntetyzującą pigmenty z helu i koherentnych struktur biologicznych, gdzie neutrony indukowały splątanie komórek z formami; posadzka falowała jak membrana w stanie napięcia, kondensatory rodziły iskry, a w szczelinach bioluminescencyjne grzyby emitowały fale materii.
„Siedem płaszczyzn, Wasza Cesarska Tragedio — szepnął głosem jak szelest liści w grobowcu, oczy lśniące gorączkowym pragnieniem. — Lecz sztuka… sztuka żąda ofiary biologicznej. Jak w owalnym zwierciadle duszy, pochłonie cię przez koherencję struktur żywych i syntezę pierwiastków.”
Gybahl, dławiąc się wściekłością, machnął ręką. „Siedem! Albo zginiesz w męce sześciu!” I odszedł, lecz cień jego kroku gasł w półmroku korytarzy.
Miesiące mijały w gotyckiej ciszy, przerywanej sykiem reakcji i pulsem energii. Arvid Noe IX nie spał. Jego włosy wiły się w polu magnetycznym aparatury, broda lśniła osadem pierwiastków i strukturami organicznymi. Żył obrazem: szkielet władcy bombardowany cząstkami, nici jego materii przenikające przez stany naddźwiękowe, pigmenty z nanocząsteczek złota katalizujące przemianę materii w splątane stany świadomości.
Dzieło przybyło. Żywa materia zawieszona w polu grozy, pulsująca blaskiem. Dwunastowymiarowe. Dwór zebrał się w sali tronowej. Gybahl wskazał berłem: „Patrzcie!”
Ale ujrzeli otchłań. Pierwsza płaszczyzna — płaska karykatura z ryjem świni. Druga — cień tańczący z demonami. Trzecia — Gybahl starzejący się wstecz w tunelu czasu. Czwarta — wrzask rozkazów w próżni. Piąta — opary siarki i rozkładu elektronów. Szósta — kolce z plazmy termojądrowej. Siódma — rezonans struktur biologicznych z falami materii.
Potem chaos: ósma — Gybahl jako zdegenerowana struktura organiczna, fuzyjna w hel z rdzą ambicji. Dziewiąta — splątanie neuronów z widmami eunuchów, protony przenikające imperium w interferencję. Dziesiąta — kakofonia: katalizy promieniotwórcze z fotosyntezą anten bakteryjnych. Jedenasta — pałac jako czarna dziura struktur żywych, Gybahl w singularności umysłu. Dwunasta — zwierciadło duszy: choleryczna wielkość w koherencji bytu, entropia form z plazmą pożerająca istnienie kwantowe.
Dwór bladł, umysły pochłaniane przez splątanie biologiczne. Gybahl wirował, życie odpływające w falę materii. Arvid Noe IX wyłonił się, broda lśniąca srebrem koloidalnym: „Dwanaście — szepnął. — Sztuka wzięła cię przez fuzję struktur żywych, syntetyzując esencję w hiperkoherencję.”
Gybahl szarpnął się: „Za dużo… Noe… biologiczny chaos…” Padł, widmo, a obraz pulsował — tyran z duszą uwięzioną w rezonansie życia.
Pałac opustoszał. Arvid Noe IX dolewał paliwa do reaktora w grobowcu.
Kimi, 18 maja 2026